Zapraszamy do oglądania nagrania webinarium i lektury towarzyszącego mu artykułu autorstwa Julii Jandy-Wilk.
Żyjemy szybko, w ciągłym napięciu. Dynamiczne zmiany to stały element naszej rzeczywistości. Pędzimy do sklepu, spieszymy się do pracy, zniecierpliwienie towarzyszy większości naszych rozmów z bliskimi. Jemy w biegu, śpimy za krótko i nie potrafimy odpoczywać. Pracujemy dużo i intensywnie, ciągle odkładając życie na później…
Świat wokół nas zmienia się nieustannie a my, uporczywie staramy się za nim nadążać, ponosząc przy tym ogromne koszty własne. Zwykle zerkamy na siebie z uwagą dopiero wtedy, kiedy stoimy już nad przepaścią.
Co zatem można zrobić dla siebie, by nie znaleźć się na skraju załamania nerwowego? Czy da się, tak po prostu zatrzymać? Zwolnić i zapewnić sobie komfortową przestrzeń, w której sami ze sobą będziemy czuć się dobrze?
By dokonać zmiany, mądrze z pewnością warto zadać sobie kilka pytań. Po pierwsze: czy można zmienić coś w swoim życiu rąbiąc dokładnie to samo co zawsze? Czy mamy w sobie gotowość i zasoby, by zacząć żyć inaczej niż dotychczas? I następnie: Czego chcę teraz? Co dziś mogę dla siebie zrobić?
Pomocna może okazać się japońska praktyka kaizen, czyli metoda małych kroków. Duży cel dzielimy na wiele mniejszych. Do wakacji chcę schudnąć 10 kg, zastępujemy celem — dziś poćwiczę. Dziś nie zjem drożdżówki. Dziś zjem ostatni posiłek o 18:30. Jutro pójdę na spacer, itd.
Największych zmian w życiu będziecie chcieli dokonywać pod wpływem emocji a te zwykle nie są dobrym doradcą. Zanim więc rzucicie się w wir zmian w pierwszej kolejności zadbajcie o swój spokój. Pomyślcie, kto w procesie zmiany Wam przeszkadza a kto mógłby być waszym wparciem? Pamiętajcie, że w procesie zmiany zawsze coś tracimy, ale zawsze też zyskujemy coś nowego a każdą zmianę poprzedza wielki dyskomfort.
To zupełnie naturalne w tej sytuacji, poczucie niepokoju, niespełnienia, braku zgody odczuwamy instynktownie, gdzieś głęboko pod skórą jako pierwszy etap na drodze do zmian. Potem do głosu dojdą z pewnością mechanizmy autosabotujące: niepokój, opór, strach, poczucie zagrożenia, rozczarowanie i wrogość. Będziecie zastanawiać się, czy aby na pewno dacie radę, czy ta zmiana jest dla was, po co wam to wszystko? Strach pozbawi was możliwości otwarcia się na nowe. Będziecie oczekiwali szybkich rezultatów i może się zdarzyć, że zatrzyma was pierwsza z brzegu porażka.
Z pewnością odezwie się też wewnętrzny krytyk, strofując, oceniając i porównując z innymi. Jak to skutecznie udźwignąć? Uznajcie ten opór za nieodłączny element zmiany. Zaakceptujcie go, przetrwajcie i nie dajcie się zatrzymać. Stopniowa akceptacja i postępy przyjdą na końcu, ale pozwolą wyjść ze schematu, dostrzec nową perspektywę, znaleźć motywację do dalszych działań i poczuć sprawczość.
Równolegle chwalcie siebie, za każde nawet najmniejsze postępy i spróbujcie bardziej doceniać to, co już macie. Warto też podjąć próbę zaprzyjaźnienia się z tym co będzie was wspierać, a co jednocześnie jest za darmo.
Pozwólcie się sobie zatrzymać, zapatrzeć, zamyślić. Odłączyć wszystko, co odciąga waszą uwagę. Posiedźcie chwilę w ciszy i pozwólcie myślom płynąć swobodnie lub odwrotnie — włączcie głośno ulubioną muzykę i tańczcie do utraty tchu. Wpadnijcie do osiedlowej biblioteki po książkę, na warsztaty lub na spotkanie z ulubionym autorem. Znajdźcie czas dla przyjaciół. Zadbajcie o ruch i dobry sen, pozbądźcie się tego co wam nie służy. Idźcie do lasu i dajcie się zachwycić przyrodzie. Przytulcie mocno kota, psa lub drugiego człowieka. Powiedźcie sobie coś miłego.
Nie bójcie się podążać własną drogą i… dbajcie o siebie!

