Czytelnik za kratami. Animacja czytelnicza w jednostkach penitencjarnych – rola biblioteki publicznej – artykuł

Grafika do artykułu pt. Czytelnik za kratami.

Biblioteki mogą i powinny pełnić funkcję wspierającą inne instytucje, wychodzić naprzeciw
ich potrzebom i odpowiadać na propozycje współpracy. Właśnie z takim przekonaniem,
dekadę temu, zdecydowałam się pojechać do Aresztu Śledczego w Radomiu i przedstawić
osadzonym – głównie tym uzupełniającym wykształcenie – możliwości korzystania z
biblioteki, w której pracuję, oraz przybliżyć specyfikę księgozbioru i zasad korzystania z
niego. To, co miało być jednorazową wizytą, przekształciło się w stałą współpracę, przerwaną
jedynie na czas pandemii.
Współpraca ta obejmuje od tego momentu następujące działania:

  • cykliczne prezentacje na szeroko pojęte tematy kulturalne – często nietypowe lub nietypowo
    ujęte i rozszerzające postrzeganie przedstawianych zagadnień. Wspomniane prezentacje
    opierają się przede wszystkim na materiale ikonograficznym, a ich zakres tematyczny jest
    bardzo szeroki. Tematyka wybierana jest przez prowadzącą, jednak zdarza się, że jest ona
    odpowiedzią na potrzeby Areszty Śledczego (np. w związku z rocznicami). Bardzo często
    zaczynają się one przeglądem nowości wydawniczych (booktalking);
  • indywidualne (lub w maksymalnie trzyosobowych grupach) zajęcia na oddziale więźniów
    szczególnie niebezpiecznych, oparte przede wszystkim na materiale ikonograficznym, z
    zachowaniem zasad bezpieczeństwa (prowadzącą i uczestników oddzielają kraty);
  • spotkania z osadzonymi w obecności wychowawcy w siedzibie biblioteki (grupa mająca
    zgodę na opuszczanie aresztu) – wspólne czytanie krótkich tekstów i rozmowa na ich temat
  • inne akcje (np. wystawa prac osadzonych w bibliotece).
    Działania te wpisują się nie tylko w pracę resocjalizacyjną samego aresztu, ale także
    misję upowszechniania czytelnictwa przypisaną bibliotece. Osadzeni nie są bowiem grupą
    wykluczoną czytelniczo – wręcz przeciwnie, badania pokazują, że stopień czytelnictwa w
    jednostkach penitencjarnych jest niewspółmiernie wyższy, a nawet mówi się, że więźniowie
    podwyższają statystyki czytelnictwa w Polsce. W przypadku radomskiego aresztu mają oni
    dostęp do biblioteki więziennej liczącej około 17 tyś. woluminów, rodziny przekazują im
    także książki w paczkach. Nawet jeśli ich czytelnictwo wynika z tzw. negatywnego wyboru,
    trafniej byłoby mówić raczej o jedynym wyborze, ich uczestnictwo w kulturze siłą rzeczy jest
    bowiem wybiórcze. Na udział w zajęciach (nie tylko tych organizowanych przez bibliotekę)
    składa się wiele czynników, warto podkreślić, że to często forma nagrody.

Znaczącym utrudnieniem we współpracy ze środowiskiem osadzonych jest duża
rotacja więźniów pomiędzy zakładami karnymi, ale także rotacje na samych zajęciach.
Rotacje te wynikają z dużej liczby osadzonych, co uniemożliwia stworzenie stałej grupy, w
której można by było podejmować bardziej zaawansowane działania, rozplanowane na kilka
lub nawet kilkanaście spotkań, a przez to zdecydowanie bardziej skuteczne i owocne.
Rotacje uniemożliwiają także stworzenie regularnego klubu dyskusyjnego, problem ten
można jednak rozwiązać – co staram się czynić – zapoznając osadzonych z krótkimi tekstami,
które czytamy wspólnie i o których da się dyskutować i pracować z nimi podczas jednych
zajęć.
Istotny jest oczywiście dobór tych tekstów. W przypadku spotkań organizowanych
przeze mnie, cechuje go duża odwaga, a może i pewien rodzaj brawury – często bowiem
opieram się na tekstach z kręgu literatury dla dzieci, bajek, baśni. Te grupy tekstów pozwalają
bowiem na bezpieczne omówienie wielu trudnych tematów, zawoalowanych metaforami, a
czytelnych dla uczestników. Dzięki wykorzystaniu uniwersalnego przekazu literatury
baśniowej, a także książek przeznaczonych dla młodszych czytelników oraz picturebooków,
które są wdzięcznym materiałem do pracy indywidualnej, zajęcia zyskują też elementy
biblioterapeutyczne. Przykładem może być opowiadanie „Mały Gruffalo” – które pod
płaszczykiem zabawnej historyjki podejmuje temat traum przekazywanych z pokolenia na
pokolenie. Nie mniej zdziwienie uczestników spotkania, kiedy dowiadują się, z jakim tekstem
będziemy pracować, jest często ogromne, powoduje też początkową konsternację. Wszystko
wyjaśnia się dopiero podczas pogłębionej analizy danego utworu.
Nie należy obawiać się poruszania tematów trudnych. Na zajęciach nie powinno być
tematów tabu. Jedyne, na co należy zwrócić uwagę to fakt, czy temat mieści lub hipotetycznie
może mieścić się w doświadczeniu osadzonych (np. zagadnienie mediów społecznościowych,
których nie znają osoby z długimi wyrokami czy też wybiórczość wiedzy o współczesnych
wydarzeniach na świecie). Warto także pamiętać, że więźniowie nie muszą chcieć
podejmować dyskusji i mają do tego prawo. Czasami milczenie też jest wartościową reakcją
na przeczytany i wysłuchany utwór.

*

Spotkanie z osadzonymi nie jest obojętne dla prowadzącego i podejmując się
prowadzenia takich działań, należy przygotować się psychicznie na specyfikę miejsca, w
którym się odbywają (jeżeli dzieje się to za murami aresztu). Warto poznać przede wszystkim
procedurę wejścia do budynku. Być przygotowanym na potrzebę pozostawienia elektroniki i
osobistych rzeczy. Duży dyskomfort może powodować przebywanie w zamkniętym

pomieszczeniu i świadomość, że nie można opuścić go w każdej chwili, bowiem od wyjścia
dzieli często kilkanaście zamykanych krat. Osobną kwestią jest obawa o zachowanie
więźniów i własne bezpieczeństwo – to drugie jest jednak priorytetem wychowawców. Warto
pamiętać, że osadzeni uczestniczący w zajęciach są wyselekcjonowani, a wszelkie
zachowania wykraczające poza normy społeczne zwyczajnie „nie opłacają się”, skutkują
bowiem pogorszeniem i tak niełatwych już warunków bytowania „za kratami”. Muszę
przyznać, że nigdy nie zdarzyła mi się żadna niebezpieczna sytuacja czy nawet komentarz, z
którym nie mogłabym sobie poradzić. Pamiętajmy, że to ludzie, którzy podobnie jak my –
mają potrzebę rozmowy z drugim człowiekiem, wyrażenia swoich opinii, podzielenia się
doświadczeniem czy poznania nowych zagadnień. Może nawet są to potrzeby bardziej
wyostrzone niż u osób, które nie mają ograniczeń w kontaktach społecznych. To także ludzie,
którzy nierzadko zdążyli zdobyć wykształcenie, a ich doświadczenie życiowe i losy często
pozwalają na naprawdę pogłębione dyskusje. A przede wszystkim nie można zapominać, że
to także czytelnicy, choć oczywiście specyficzni, bo zajęcia z nimi nie przełożą się przecież
na nasze biblioteczne statystyki.
Mogą natomiast przełożyć się na coś znacznie ważniejszego – otworzyć oczy na nowe
zagadnienia, uporządkować myślenie o świecie, poszerzyć horyzonty, a także zainteresować
książką inną niż kryminał i sensacja, a te są czytane najczęściej.
Czyż nie jest to prymarna rola biblioteki i bibliotekarzy?

Marta Trojanowska – Miejska Biblioteka Publiczna w Radomiu – Filia nr 9